Ogólne

Sołtys:
Elżbieta Muszyńska


Rada Sołecka:

Komorowska Barbara
Kotłowska Regina
Kujawska Monika
Plit Edward

Dane Ogólne:

Liczba stałych mieszkańców: 291

Warte odwiedzenia:

Wiejskie Centrum Historyczno - Edukacyjne

Z kart historii:

    Pisana historia wsi bierze swój początek w dokumencie jej nadania przez króla Wacława II kasztelanowi nowskiemu Piotrowi Święcy. Było to w 1301 r.
Potem, na przestrzeni mijających wieków przechodziła mocą aktów kupna, sprzedaży, albo w wyniku dziedziczenia czy małżeńskiego wiana przechodziła w kolejne ręce.
Była własnością rycerską, była dobrem Krzyżaków, posiadały ją wielkie rody szlacheckie.
   W stosunku do jej posiadłości funkcjonują trzy nazwy: Jokuschvranz, Bartuschvranz i Rynikusvranz (Rennekuvranz). W późniejszych wiekach owe nazwy ewaluowały ku nazwom Frąca, Kamionka i Rynkówka. A występująca obok Frący nazwa Mała Frąca – jest dziś identyfikowana z  osadą zaginioną, być może włączoną do Frący albo stanowiącą zalążek późniejszej Rynkówki. Na tej podstawie bliskie są związki wsi z sąsiednimi osadami, którym dała początek. Wspomniane dobra Frący graniczyły z dobrami jańskimi. Lokowane były na prawie chełmińskim.
    Pod względem sądowym, skarbowym i sejmikowym należała Frąca w wiekach średnich do okręgu nowskiego. W latach Rzeczpospolitej szlacheckiej ciekawym epizodem związanym z jej właścicielami była historia Macieja Kosa i jego córki Marianny, która po śmierci ojca spaliła się żywcem. Oboje pochowani zostali w klasztorze Bernardynów w Nowem (dziś kościół p.w. Św. Maksymiliana).
Po wojnach szwedzkich wieś przez długi okres była w bardzo złej kondycji gospodarczej i osadniczej. Potem jej właścicielami zostają Czapscy, jeden ze znakomitszych rodów szlacheckich na Pomorzu. Ludwika Czapska wniosła dobra Frącki we wianie swojemu mężowi Drogosławowi Skórzewskiemu. Ok. 1818 r. odziedziczył ją jego wnuk Józef Michał Skórzeewski, który podpisał reces uwłaszczeniowy 16 chłopów. W tym czasie Frąca stanowiła gminę wiejską, którą zarządzał sołtys, a później wójt. W 1840 r. sołtysem był Marcin Kurek (do dziś w linii żeńskiej potomkowie żyją we Frący). W latach wojen napoleońskich we Frący kwaterowały i utrzymywały się wojska J. H. Dąbrowskiego.
    W 1824 dobra Frącki kupił Andrzej Grabowski. Ten przekazał je swojemu przyrodniemu bratu  Leopoldowi Maksymilianowi Mieczkowskiemu.
W końcu w 1840 r. Frącę odkupił Niemiec Herman von Conrad i odtąd pozostała w rękach niemieckich aż do 1945 r. On i jego potomkowie przyczynili się do rozrostu zakupionego folwarku do takich rozmiarów, że pod koniec XIX w. występował już tylko obszar dworski wraz z leśniczówką, a nie ma gminy wiejskiej. Folwark kwitnie – von Conradowie budują cegielnię i gorzelnię, hodują konie, bydło, owce i świnie. W latach sześćdziesiątych XIX w. Herman buduje pałac, otaczając go pięknym parkiem. Wśród miejscowej ludności uchodzili Conradowie za dobrych właścicieli i życzliwych ludzi. Rozumieli odmienność kociewskich tradycji swoich poddanych, pomagali ubogim i chorym, dzieląc im jałmużnę. Szanowali katolicką wiarę, mimo że sami byli protestantami. Dbali o wizerunek wsi, która wtedy słynęła z porządku i czystości. Zawsze na wiosnę przy finansowej pomocy właściciela odmalowywano domy. Co sobotę zamiatano i sprzątano cały trakt przez wieś. Zapisali się także w dobrej pamięci w czasie II wojny światowej. Uciekli ze swego pałacu dopiero na początku lutego 1945 r., przed barbarzyńskim wyzwolicielem ze Wschodu.
W pierwszych powojennych latach rozpoczęto przeprowadzanie masowej parcelacji majątków ziemskich pozostałych po niemieckich właścicielach.
    Kronika szkolna z Frący podaje, że: „…przystąpiono w oparciu o dekret PKWN z 7 września 1944 r. o reformie rolnej do przejęcia i podziału ziemi obszarniczej i większych, liczących ponad sto hektarów, gospodarstw rolnych. Ziemię z majątku Frąca otrzymała dawna służba folwarczna… We Frący  w 1945 r. obszarnik przestał istnieć….. Pozostawioną tzw. „resztówkę” przekazano szkole rolniczej ”. Następuje i postępuje proces niszczenia i dewastacji zakończony ostatecznie w 1984 r. całkowitą ruiną pałacu i otaczającego go parku. A trzeba przyznać, że był to obiekt najpiękniejszy ze wszystkich  na smętowskiej ziemi.
Regina Kotłowska